Kilka dni temu, we wtorek opublikowano wyniki egzaminów wstępnych na Wydział Architektury Politechniki Warszawskiej. Jako, że egzamin był bardzo ciekawy warto przeprowadzić jego analizę.

Pierwsze zdanie, które powinno tutaj paść to fakt, że nie był to typowy egzamin „z rysunku” ani wiedzy o architekturze. Oczywiście kandydaci posługiwali się językiem rysunkowym, natomiast wszystkie etapy podporządkowano wyszukaniu osób dojrzałych z dużymi predyspozycjami – przynajmniej bardzo starano się tak ułożyć zadania egzaminacyjne. Warto dodać, że każdy z tegorocznych etapów był dla kandydatów „zaskoczeniem” i nie powielał wieloletnich nawyków egzaminatorów na tzw. rysunek z wyobraźni, tzw. geometrię i tzw. model. Nie było nic z tego „tercetu” a to co było przeszło nawet moje najśmielsze oczekiwania. Często mówię swoim uczniom, że „tematy, które wymyślam na egzaminy wewnętrzne mogą wydawać się niekonwencjonalne i trudne w porównaniu do tych z lat ubiegłych… ale oni i tak mnie przebiją tym co Wam dadzą – zawsze tak jest”… Sprawdziło się to moje powiedzenie z „przytupem”.

1. Etap pierwszy – polegał na wyszukaniu ciekawego kadru (obiektu) w swoim otoczeniu i narysowaniu go. Po pierwsze w formie opisowej (realistycznie) – tak aby komisja znała dobór „problemu” rysowanego w drugiej części. Po drugie należało wykonać rysunek dokładnie tego samego kadru, jednak jako interpretację graficzną. Liczyły się zarówno dobór kadru jak i jego interpretacja. Wygrywały oczywiście prace najbardziej nietuzinkowe i pomysłowe ale ważne, że musiały być przemyślane i ładne. Po przeczytaniu tematu w dniu egzaminu pomyślałem, że temat jest tak łatwy że punktacje będą bardzo wysokie… nie stało się tak… poszukiwano na prawdę dojrzałych prac i punktacja poprowadzona została na ogólnie niskim poziomie.

2. Etap drugi – polegał na znalezieniu zastosowań dla małego metalowego cylindrycznego trzpienia (5/40 mm). W zadaniu należało się popisać błyskotliwością w dobieraniu lub/ i wymyślaniu zastosowań dla tego niewielkiego przedmiotu oraz ilustracji rysunkowej tego właśnie zastosowania – w ujęciu ogólnym dla ustroju, w którym pełni on ważną rolę oraz w zbliżeniu na miejsce gdzie jest zastosowany. W salach egzaminacyjnych zapanowała prawdziwa „burza mózgów” – wymyślano zastosowania od mechaniki, przez meblarstwo i nauki elektryczne po te związane z modą i obuwnictwem. Egzaminatorzy wybrali oczywiście te najciekawsze ale… o dziwo punktacja z tego bądź co bądź trudnego etapu okazała się stosunkowo wysoka.

3. Etap trzeci stał się już kompletnym zaskoczeniem dla kandydatów – czego oczywiście można było się spodziewać po przebiegu dwóch pierwszych. Kandydaci otrzymali zagadkowy woreczek, gdzie umieszczone były przedmioty do odgadnięcia na dotyk – były to gumka recepturka, różna spinacze (biurowy, do bielizny i papieru), guzik…

Należało narysować wszystkie przedmioty znajdujące się w nieprzeźroczystym opakowaniu, tak aby zachować odpowiednie proporcje pomiędzy przedmiotami. W dalszej części zadania rysunek dotyczyć miał cech wspólnych oraz komunikatywnego (rysunkowego) opisu każdego z obiektów (np. do czego służy itd.). Poziom punktowy był znowu ogólnie niski z oczywistą promocją najciekawszych prac.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W epilogu warto jest napisać, że stoimy przed okresem gdzie do punktów z egzaminu wstępnego dodane zostaną punkty maturalne… tutaj bardzo ważnym jest fakt, że patrząc na listę wyników obecnych, gdzie większość kandydatów stoi pomiędzy 60 a 150 punktów… aż narzuca się myśl, że matury będą wyglądały podobnie (ilością punktów). O ile w latach poprzednich wynik matury stanowił ok 1/3 wyniku całości, teraz będzie to blisko 1/2.